Błaszczak: Rządzący sami piszą na siebie akty oskarżenia
Mimo weta prezydenta Karola Nawrockiego, rząd planuje podpisać umowę pożyczkową SAFE. Opozycja wskazuje, że jeśli tak się stanie, dojdzie do złamania konstytucji. Uroczystość ma się odbyć już w najbliższy piątek w Warszawie.
Błaszczak: Po powrocie do władzy PiS zapewni alternatywne finansowanie kontraktów zbrojeniowych
Wiceprezes PiS, były minister obrony z ramienia tego ugrupowania Mariusz Błaszczak po raz kolejny ostrzegł, że sprawa ta nie pozostanie bez następstw prawnych.
"Zatwierdzenie umowy pożyczkowej na brukselski SAFE bez podstawy prawnej i zgody prezydenta, będzie w przyszłości skutkowało poważnymi konsekwencjami. Najgorsze jest jednak to, że rząd kolanem przepycha projekt, który szkodzi polskiej suwerenności i prawidłowemu rozwojowi Wojska Polskiego" – napisał polityk na X.
"Po powrocie do władzy Prawo i Sprawiedliwość zapewni alternatywne finansowanie kontraktów zbrojeniowych – wolne od arbitralnych decyzji Brukseli" – zapowiedział.
Rząd zaciągnie olbrzymi dług
SAFE to unijny mechanizm zadłużenia celem finansowania inwestycji militarnych. Chętne państwa UE mogą zaciągnąć pożyczki za pośrednictwem UE. Ostateczne decyzje o finansowaniu poszczególnych projektów należą do Komisji Europejskiej. Lista projektów, jakie mają być zrealizowane w Polsce na razie nie jest jawna. Donald Tusk chce zaciągnąć unijny kredyt w wysokości 44 miliardów euro (ok. 185 miliardów zł plus odsetki). Kredyt ma być spłacany w euro przez maksymalnie 45 lat.
Do programu rzeczywiście zgłosiło się 18 państw, przy czym o ile rząd Polski zamierza zaciągnąć prawie 44 miliardy euro, to pozostałe 17 państw wnioskowało o kwoty o wiele niższe. Druga na liście Rumunia chce pożyczyć niecałe 17 mld euro, Włochy niecałe 15 mld, dalej na liście jest Belgia – nieco ponad 8 mld, a za nią Litwa ok. 6 mld. Zdecydowana większość państw planuje pożyczyć około jednego, dwóch, trzech miliardów euro
Warunkowość transz
SAFE to unijny mechanizm zadłużenia celem finansowania inwestycji militarnych. Chętne państwa UE mogą zaciągnąć pożyczki za pośrednictwem UE. Program jest objęty mechanizmem warunkowości wypłat, podobnie jak przy KPO. Ostateczne decyzje należą do Komisji Europejskiej. Lista projektów, jakie mają być zrealizowane w Polsce nie jest jawna.
Zobowiązanie mimo wymaagnej zgody prezydenta
Większość sejmowa w ekspresowym tempie przyjęła w tym zakresie ustawę. Opozycja podkreślała, że ponieważ wzięcie pożyczki z Brukseli oznaczać będzie "znaczące obciążenie państwa pod względem finansowym", to zgodnie z art. 89 Konstytucji RP nie może być to dokonane bez zgody ustawowej i podpisu prezydenta RP. Kredytu z SAFE nie biorą Niemcy. Ambasador Niemiec Miguel Berger obserwował jednak w polskim Sejmie dyskusję posłów nad ustawą wdrażającą program i wyraził niezadowolenie, że pojawiły "zaskakujące kontrowersje".
"Sprytnie pomyślana pułapka"
Zdaniem opozycji SAFE to "pułapka", żeby wpuścić Polskę w wieloletni kredyt kontrolowany przez Brukselę, podczas gdy Polska mogłaby samodzielnie pożyczyć pieniądze na rynkach światowych. Ponadto SAFE ma zdaniem opozycji rozmywać dobre relacje Polski z USA. Sprzęt wojskowy, który będzie można pozyskać za pożyczone pieniądze ma pochodzić w zdecydowanej większości z produkcji europejskiej lub z Ukrainy.
Analityk i ekspert ds. służb specjalnych dr Rafał Brzeski powiedział, że siły zbrojne Polski są kompatybilne z armią USA i nie wolno dopuścić do mieszaniny ze sprzętem z Europy, bo będziemy mieli sprzętowo marną armię. Jego zdaniem SAFE to "sprytnie pomyślana pułapka".
Sobkowiak-Czarnecka: Jak firma produkuje w Polsce, to kwalifikujemy jako polską
Przedstawiciele koalicji rządzącej twierdzą, że ponad 80 proc. pożyczonych pieniędzy będzie wydatkowanych w polskim przemyśle zbrojeniowym, a jego celem nie jest rozluźnianie współpracy z USA. Podnosi, że to najkorzystniejsza oferta na rynku, bo oprocentowana na 3-4 proc. Lista zakupów jest niejawna. Rząd zapowiada, że w ciągu kilku, kilkunastu dni, zostanie częściowo ujawniona. Polska ma zacząć spłacać kredyt po upływie 10-letniej karencji.
W pierwotnych przekazach medialnych przedstawiciele rządu podkreślali, że ponad 80 proc., środków z Unii Europejskiej – początkowo pomijano, że to kredyt – "zostanie wydana w polskim przemyśle zbrojeniowym". Jednak dopytana dokładnie przez dziennikarkę Beatę Lubecką Magdalena Sobkowiak-Czarnecka doprecyzowała i okazało się, że nie do końca tak to wygląda.
– Dla nas to – i o tym mówił pan premier Kosiniak-Kamysz – jeśli firma produkuje na terenie Polski, płaci podatki w Polsce, zatrudnia Polaków, my ją kwalifikujemy jako polską – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka.
Prowadząca jeszcze raz poprosiła o jasne doprecyzowanie. – Czyli de facto nie musi mieć polskiego kapitału – zauważyła.
– Nie, ważne, że wpływa na naszą gospodarkę – przyznała otwarcie polityk.
Dodała jeszcze, że chodzi o firmy, które wypełniają założenia mechanizmu SAFE. – Czyli system zarządzania jest w rękach Europejczyków, czyli własność intelektualna co do produktów jest też europejska. Bo tu mamy też szereg uwarunkowań – kontynuowała.
– Czyli de facto to nie musi być polski kapitał – powiedziała Lubecka.
– Nie musi to być firma ze 100-procentowym polskim kapitałem – powiedziała Sobkowiak-Czarnecka podczas audycji w Radio Zet.